...czyli przemysł spożywczy
Ponad rok temu zajrzało nam w oczy widmo największej depresji gospodarczej w dziejach nowoczesnej gospodarki (a przynajmniej od lat 30. ubiegłego wieku). Fala bankructw instytucji finansowych w USA omal nie załamała światowego systemu finansowego. W początkach października było już wiadomo, że kryzys gospodarczy dotknie cały świat. Atmosferę oczekiwania na katastrofę podsycały media, wieszczące czarne scenariusze. Pod koniec 2008 roku zaczęły nadchodzić złe wiadomości o stanie gospodarki wielu krajów.
„Światowy kryzys niesie Polsce wzrost bezrobocia. Jeśli polska gospodarka mocno wyhamuje, a z zagranicy zaczną masowo wracać nasi emigranci, w przyszłym roku liczba bezrobotnych może wzrosnąć nawet o pół miliona. Na razie fabryki zwalniają obroty.” Rzp 13-10-2008
„Wielka Brytania i Niemcy stanęły na skraju recesji. Wpadli w nią już Irlandczycy, Duńczycy i Estończycy. W piątek największe giełdy Starego Kontynentu znowu ostro spadały. Europejczycy zaczęli zaciskać pasa” Rzp 25-2008.
Z perspektywy przedsiębiorców największym problemem było załamanie się dotychczasowych prognoz sprzedaży, a w niektórych branżach – całkowite załamanie rynków zbytu, jak np. w branży motoryzacyjnej. Dla wielu firm zaskoczeniem stało się gwałtowne osłabienie złotówki, radykalnie zmieniające warunki importu, a także idące za zmianami kursów walut straty na opcjach walutowych. Problemy nie ominęły polskich producentów żywności. Część z nich w 2008 r. zanotowała w rezultacie duże straty; natomiast nie było naprawdę spektakularnych upadłości, nawet PKM Duda uniknął poważnych problemów. Teraz ratunkiem dla wielu polskich producentów jest eksport, znowu bardziej opłacalny dzięki osłabieniu złotówki. Stabilną sytuację w przemyśle spożywczym potwierdzają raporty firmy Coface.
Pierwsza faza kryzysu spowodowała u przedsiębiorców dość racjonalną reakcję. Trudno wskazać firmę, w której nie było redukcji kosztów, odwołanych szkoleń czy imprez, a nawet mniejszych lub większych zwolnień. Jednak o najmniej od końca I kwartału bieżącego roku widzimy, że w Polsce kryzys nie jest aż tak dotkliwy. Branża spożywcza odczuwa go w niewielkim stopniu. Żywność w końcu jest towarem pierwszej potrzeby - mimo to klimat gospodarczy sprawia, że zarówno producenci, jak i sieci handlowe muszą się dostosować do nowych warunków.
Zmieniły się też postawy konsumenckie – mimo że nie było w Polsce zwolnień na bardzo dużą skalę, kryzys ograniczył podaż kredytów, a więc łatwego pieniądza. Poza tym liczą się też nastroje społeczne – skoro jest kryzys, to powinniśmy bardziej ostrożnie wydawać pieniądze, uważniej patrzeć na ceny. Tę zmianę postaw najbardziej odczuły branże takie jak odzieżowa, AGD czy motoryzacyjna, a także segment luksusowych kosmetyków.
Mimo większej wrażliwości konsumentów na cenę, rynek spożywczy jako całość rośnie, choć w niektórych segmentach sytuacja się znacznie pogorszyła (np. mrożonki, piwo, alkohole). W wielu przypadkach związek kryzysem jest pośredni – np. w branży alkoholowej spadek sprzedaży wynika z podniesienia akcyzy, a w konsekwencji cen detalicznych. W wielu segmentach rynku kryzysu niemal nie widać w wynikach sprzedaży; mowa tu np. o słodyczach czy napojach. W rezultacie dynamika rynku spożywczego stawia nas w czołówce państw europejskich.
Jak widać, producenci żywności i napojów wychodzą z kryzysu obronną ręką. Ale trudności w pozyskaniu kapitału powodują, że wiele planów inwestycyjnych trzeba odłożyć "na potem". Szkoda, bo w tej dziedzinie Polska gospodarka nie wykorzystuje w pełni szans rozwoju.
Nasza strona: www.inquiry.com.pl



